Ubezpieczenie na życie – część 1 z 2

Nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy, że przyjdzie taki czas, gdy będę chciał dobrowolnie wydawać co miesiąc niemałe pieniądze na to, żeby ubezpieczyć się na życie.

Nie powinienem się sobie dziwić. W końcu nie każdy musi się ubezpieczać i większość ludzie jednak tego nie robi. Moim zdaniem o ile bardzo młodzi ludzie i osoby, które mają dorosłe dzieci mogą sobie pozwolić na nieubezpieczanie się tak jedyni żywiciele rodzin z małymi dziećmi z kredytami na głowach powinni pomyśleć o ubezpieczeniach. Oczywiście każdy przypadek jest inny i z góry przepraszam za pewne uogólnienia.

Jako, że sprawa dotyczy niemałych pieniędzy podejdźmy do tego tematu z głową. W prawdzie w tym artykule skupiam się wyłącznie na ubezpieczeniach na życie to chcę zaznaczyć, że poza obowiązkowym ubezpieczeniem OC samochodu powinniśmy zabezpieczyć nasz majątek (głównie nieruchomość) od ognia i innych zdarzeń losowych, a wyjeżdżając za granicę powinniśmy pomyśleć ko ubezpieczeniu kosztów leczenia. To takie minimum moim zdaniem. Co z ubezpieczeniem na życie?

Kto nie potrzebuje, a kto potrzebuje polisy na życie?

  • Osoby, od których nie zależy finansowe bezpieczeństwo ich rodzin. Np. single, czy małżeństwo z dobrą sytuacją materialną, w którym każde z małżonków szybko poradzi sobie finansowo w przypadku straty jednego z nich.
  • Osoby, które mają duże oszczędności. Chyba wyjaśniać nie muszę.
  • Reszta osób, w przypadku których śmierć oznaczałaby poważne kłopoty finansowe dla ich rodzin powinna zastanowić się nad zakupem polisy na życie.

Pieniądze nie przywrócą nikomu życia!

Zgadza się, ale dramat po stracie bliskiej osoby jest wystarczająco wielki. Po co dokładać dodatkowe problemy, np. brak środków na spłatę kredytu za mieszkanie?

Wszyscy kiedyś odchodzą…

Nie chcę Was straszyć, ale każdy chyba zdaje sobie sprawę, że wszyscy na co dzień jesteśmy aktorami w filmie Oszukać przeznaczenie. Mówiąc bardziej precyzyjnie, wszystkich nas łączy to, że kiedyś umrzemy. Jedni spokojnie ze starości, inni w wypadku, jeszcze inni z powodu ciężkiej choroby.

Większość z nas łączy jeszcze jedna rzecz. Myśl, że nas to nie dotyczy. Choroby się nas nie imają, jesteśmy niezniszczalni. Prawda jest taka, że choroby się do nas czepiają jak rzep do psiego ogona, a najbliżsi po prostu odchodzą lub giną w wypadkach. Sam żyłem przez jakiś czas w przeświadczeniu, że mnie to nie dotyczy, a jednak najpierw umarł mi dziadek, później babcia, a mój syn zaraz po urodzeniu miał problemy ze zdrowiem. Nie jestem jednak tak brutalnie doświadczony przez obcowanie ze śmiercią jak niektóre osoby. Ciężko się z tym pogodzić i walczyć z chorobą lub opłakiwać zmarłych jak wiesz, że zaraz zaczną się problemy finansowe bo np. zmarł jedyny żywiciel rodziny.

Dlatego uznałem, że powinienem coś w temacie polisy na życie zrobić. Pomyślałem, że gdy mnie zabraknie chcę, aby mojej Żonie nie spędzała sen z powiek wizja utraty mieszkania, czy też problemy finansowe. Po to głownie się ubezpieczam – dla nich. Wiem, że pieniądze nie zwrócą nikomu życia, jeszcze, ale mogą złagodzić ten trudny czas w jakim znalazła się osoba, której ktoś bliski odszedł.

Kiedy i dlaczego się do tego zabrałem?

Jest rok 2017. Mam już Żonę, dziecko i w miarę stabilną sytuację życiową. Mam też kredyt hipoteczny i jestem na ten moment jedynym żywicielem rodziny. Często podróżuję po kraju jak i codziennie dojeżdżam do pracy samochodem. Nie uprawiam sportów ekstremalnych, ale zdarza mi się wyjść po chleb do sklepu. 😉 Dochodzę więc do wniosku, że muszę przeorganizować swoje życie w kwestii ubezpieczeń, bo przecież na wypadek mojej śmierci moja Żona pozostaje z niczym plus niespłacony jeszcze w pełni kredyt hipoteczny na mieszkanie. Nie ma też odpowiednio wysokiego zabezpieczenia finansowego na wiele miesięcy, a śmierć bywa nagła i zawsze rozmontowuje życie najbliższych. Dlatego pomyślałem, że muszę to wreszcie ogarnąć.

Nie ułatwia tego zadania fakt, że mnogość opcji i długie skomplikowane dokumentacje o ogólnych warunkach ubezpieczenia (w skrócie OWU) skutecznie odstraszały mnie przez cały rok. Do tego jeszcze spotkania z agentami, którzy będą chcieli, jak się później okaże, wcisnąć mi kit (na szczęście nie wszyscy). Dlatego do tematu wróciłem dopiero na początku 2018 roku. Byłem sto razy bardziej zdeterminowany i gotowy do wygospodarowania jakiejś puli pieniędzy na ten cel.

Jako, że informacji o cenach ubezpieczeń na życie jest w Internecie jak na lekarstwo kontakt bezpośredni z agentami był nieunikniony.

Zmiana myślenia o ubezpieczaniu się.

Po co płacić za coś co się jeszcze nie wydarzyło? Przecież jestem zdrowy i nie planuję umierać w najbliższym czasie!

Oto mój punkt widzenia na powyższe stwierdzenia. Trzeba po prostu zmienić myślenie. Potraktować te ubywające co miesiąc pieniądze jak abonament za bezpieczne i spokojne życie. Płacę za czas bez chorób i wczesnego umierania. 😉

Rozeznanie wśród Towarzystw Ubezpieczeń.

Próba znalezienia jakiś szczegółowych informacji dotyczących wysokości składek i kalkulatorów ubezpieczeń kończyła się w przeważającej większości przypadków prośbą o zostawienie kontaktu. W końcu zdecydowałem przekazać swoje dane osobowe porównywarce ubezpieczeń na życie. Następnego dnia dostałem telefon z pierwszego towarzystwa.

I tak przez kolejne cztery tygodnie spotykałem się z agentami z czterech różnych towarzystw. Były to miłe, około godzinne rozmowy, gdzie dowiedziałem się mnóstwa rzeczy i wtedy tak naprawdę zdałem sobie sprawy jakie są moje potrzeby odnośnie ubezpieczeń. Na pierwszym spotkaniach zobaczyłem od razu co ile kosztuje, więc na kolejnych mogłem już bardziej sprecyzować swoje oczekiwania.

O czym warto pamiętać przygotowując się na pierwsze spotkanie z agentem?

  • To czego mi zabrakło, a o czym dowiedziałem się po wizycie pierwszego agenta to wiedza o moich potrzebach. To znaczy jakie wysokości sum ubezpieczenia mnie interesują, bo od tego zależy w dużej mierze wysokość składki.
  • Następnie dobrze byłoby zastanowić się nad potrzebą wykupienia ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków, tzw. NNW.
  • Dla kogo będzie ubezpieczenie: indywidualne, rodzinne czy może mieszanka tych dwóch, tak jak ja to zrobiłem. 🙂
  • Jakie są miesięczne koszty utrzymania, żeby się nie dobić składką.

Przede wszystkim poszukiwanie polisy na życie to proces wymagający czasu. Żeby dobrze poruszać się wśród ofert, trzeba kilka godzin poświęcić na zapoznanie się z każdą z nich. Na szczęście w miarę czytania propozycji i ogólnych warunków ubezpieczenia można w miarę szybko osiągnąć zdolność płynnego poruszania się wśród paragrafów itp.

Agent agentowi nie równy.

Nie będę pierwszy, który powie, że obsługa klienta ma znaczenie. Każdy z agentów był na swój sposób wyjątkowy.

  • Agent nr 1 (AXA):

Pierwsza pani Agent spóźniła się na spotkanie ponad 20 minut, bez uprzedzenia. Nie lubię się spóźniać, chociaż odkąd się urodził mój syn punktualność nie jest już moją mocną stroną, gdy jedziemy gdzieś wszyscy razem. 😉 Myślałem, że pani Agent zwyczajnie zapomniała o spotkaniu. Na szczęście dotarła i jak się po ponad miesiącu poszukiwań okaże to właśnie u niej zakupię ubezpieczenia dla całej rodziny. Czyżby efekt pierwszeństwa? 😉 Pani Agent miała dobrą ofertę ubezpieczenia indywidualnego i rodzinnego oraz ofertę ubezpieczenia grupowego, której początkowo nie doceniłem. Żadne inne towarzystwo takiego ubezpieczenia nie oferowało dla klientów indywidualnych i będę Wam na pewno polecał tą opcję, ale to na końcu. 🙂

  • Agent nr 2 (AVIVA):

Drugi agent był bardzo konkretny, ale jednocześnie zachęcał mnie do niesławnych polisolokat. Trochę mnie tym zraził, a przecież na wstępie mówiłem, że nie interesuje mnie oszczędzanie połączone z ubezpieczeniem. Tak czy owak było bardzo miło. Jako jedyny miał też ofertę dla małych firm co było dość ciekawą alternatywą w porównaniu z innymi.

  • Agent nr 3 (ING):

Następny Agent – numer 3, najmilszy i najbardziej uprzejmy, bardzo pomocny. No super. Po spotkaniu byłem tak zadowolony, że wizja podpisania dokumentów z tym towarzystwem była bardzo realna. Niestety jak się później okaże Pani wprowadzi mnie w błąd sugerując zawyżoną wysokość minimalnej składki. Na moje zapytanie z podaniem punktów regulaminu, gdzie jest wyraźnie napisane, że minimalna składka jest niższa Pani postanowiła nie odpisywać. Nie wiem, czy robiła to celowo, czy nie, ale każdy przecież może się pomylić. Z drugiej strony w pierwszej chwili nasuwa się pytanie, czy aby nie chce mnie ta pani naciągnąć? 😉

  • Agent nr 4 (PRUDENTIAL):

Pani Agent, bardzo miła z ciekawą ofertą najpierw przedstawiła mi historię firmy i co ją wyróżnia. Oferta bardzo ciekawa i wszystko zapowiadało się dobrze, gdyby nie pewien szczegół. Pani pod koniec, swoją drogą bardzo miłej rozmowy, próbowała mnie zwerbować do FM World. Bardzo sprytne z jej strony. Najpierw poznała moją sytuację życiową (praca na etacie, kredyt na mieszkanie, małe dziecko, mniej czasu niż kiedyś) i zaczęła mi zadawać tendencyjne pytania. Czy nie chciałbym zarabiać więcej? Czy jestem szczęśliwy? Czy nie chciałbym mieć więcej czasu? Na jej nieszczęście wiedziałem co to FM World i poza odpowiedziami na jej pytania zapytałem ją czy ma już swojego brązowego mercedesa. Odpowiedziała, że właśnie w tym tygodniu go odbiera. Generalnie nie mam powodu jej nie wierzyć. 😉 Nie mniej wydaje mi się, że nie powinna prowadzić takich rozmów podczas doradzania jako konsultant ubezpieczyciela. W każdym razie podziękowałem za spotkanie i stwierdziłem, że będę dalej jeździł swoim Lanosem.

W ramach wyjaśnienia. Wszyscy agenci byli bardzo uprzejmi, chętni do pomocy i na prawdę czułem się dobrze traktowany. Nie naciskali na podjęcie decyzji. Wiedzieli, że porównuję ofertę i zwycięzca może być tylko jeden.  Mimo to starali się jak potrafili. Nie ma się też co ich bać. Należy być czujnym by nie brać wszystkiego co proponują, bo nikt inny poza Wami nie będzie wiedział tak naprawdę czego potrzebujecie.

Na co warto zwrócić uwagę podczas analizowania OWU?

Po każdej rozmowie otrzymywałem komplet dokumentów i wyliczeń składek. Polecam zwrócić uwagę na:

  1. Definicje podstawowych pojęć. Dobrym przykładem będzie tu definicja nieszczęśliwego wypadku. Nie w każdym towarzystwie jest taka sama.
  2. Wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela? Czyli w jakich wypadkach wy lub wasi bliscy (w przypadku waszej śmierci) nie otrzymają wypłaty świadczeń.
  3. Karencje, czyli interwały czasu, w których ubezpieczyciel nie wypłaci Wam świadczeń na wypadek zdarzenia objętego polisą. Za przykład posłuży mi urodzenie dziecka. Często w polisach grupowych na życie w przypadku urodzenia dziecka otrzymuje się pieniądze, ale musi minąć co najmniej 9 miesięcy od momentu wpłaty pierwszej składki, żeby ubezpieczyciel wypłacił pieniądze. W przeciwnym wypadku każdy by wykupywał tuż przed narodzinami dziecka polisę. 😉
  4. Warunki wypłaty świadczeń, co zrobić musimy my lub nasi bliscy, żeby otrzymać świadczenia.

Oczywiście zachęcam do przeczytania całego OWU, ale jak powszechnie wiadomo jest to wybitnie trudne zadanie, ale skupienie się na kilku najważniejszych aspektach powoduje, że możemy sprawniej porównywać ubezpieczycieli.

Wszyscy mają to samo.

To nie do końca prawda, ale porównując tylko 4 towarzystwa mogę śmiało powiedzieć, że oferty są podobne. Diabeł tkwi w szczegółach i nazewnictwie. Różnice są w definicjach, okresach karencji. Wykluczenia są mniej więcej podobne. Wszystko jest napisane w dokumentach i warto je analizować, bo agent nie ma wszystkiego w głowie i może się pomylić o czym przekonałem się na własnej skórze.

Ciąg dalszy nastąpi. 🙂


Masz pomysł lub pytanie? Napisz w komentarzu lub bezpośrednio do mnie.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej zapisz się na moją poleconą listę! 🙂