Bezpieczeństwo dzieci

Nie dalej jak kilka dni temu przytrafiła się mojej rodzinie dziwna sytuacja. Niby nic strasznego i pewnie zupełnie nie potrzebnie panikuję. W każdym razie na jednym ze spacerów moja Żona, a dokładniej mój Syn został zaczepiony przez starszego Pana. Mój syn ma 1,5 roku i generalnie jest otwartym dzieckiem, które raczej obcych się specjalnie nie boi. Szczególnie, gdy w okolicy jest mama lub tata. 😉

Pokrótce opisze Wam przebieg zdarzenia. Moja żona spacerowała z synem tuż obok pewnej posesji. Nagle wyjechał z bramy samochód. Zatrzymał się, otworzyła się szyba i do przesady miły starszy Pan zapytał się po imieniu mojego syna co u niego słychać. A to, że z mamą na spacerze jest itd. Zajście trwało chwile, a moją żonę zamurowało. Starała się nie reagować i po prostu poszła dalej. Była sama z Synem i to było najlepsze rozwiązanie na ten moment – oddalić się. Niby nic dziwnego, ale skąd u licha gość znał imię mojego syna i po co specjalnie się zatrzymywał, żeby z nim porozmawiać? Kto tak robi?

Słuchając tej opowieści pomyślałem, że może to kwestia, że Pan pewnie też ma wnuki. Może mu Mikołaj się spodobał, bo kogoś mu przypomina, a imię słyszał, bo żona idąc na spacerze po prostu z nim rozmawiała. Z drugiej strony wydało mi się to trochę niecodzienne. Wiem, że w przypadku dzieci często emocje grają pierwsze skrzypce, a nie zdrowy rozsądek. Pomyślałem, że Żona mogła spytać się Pana skąd zna imię jej syna. Może by powiedział wtedy, że słyszał je po prostu. Żona często rozmawia z Mikołajem na spacerze i nie mówi szeptem. Wtedy by na pewno odeszło nam sporo domysłów.

Człowiek generalnie ma tendencje do koloryzowania rzeczywistości i wyolbrzymiania, ale zgodzicie się, że było to trochę dziwne. Pan specjalnie się zatrzymał wyjeżdżając z posesji, żeby zapytać się mojego Syna co robi, gdzie idzie i żeby stwierdzić, że jest na spacerze. Zwracając się przy tym do niego po imieniu.

Nie chcę nikogo straszyć, ale wystarczy moment, żeby wyrwać dziecko matce i wywieźć je za granicę. Żeby uzmysłowić powagę sytuacji wspomnę o pewnym wydarzeniu, które skończyło się w prawdzie pozytywnie, ale naprawdę mrozi krew w żyłach.

W Zgorzelcu w jednym z marketów zaginęła dziewczynka. Matka dziewczynki w porę zareagowała i obsługa marketu zablokowała drzwi i rozpoczęto poszukiwania. Znaleziono dziewczynkę wraz z porywaczami w jednej z toalet. Była ogolona na łyso i przebrana za chłopca. Kurde! Tak nie wiele czasu, a już by zniknęła.

Druga sytuacja. Idzie kobieta z dzieckiem przy ulicy. Ile to jest podjechać autem, wyskoczy dwóch, wyrwie matce dziecko i odjedzie w siną dal. Jak o tym myślę to robi mi się słabo. :/

W związku z powyższym postanowiłem coś zrobić. Na razie kupiłem gaz pieprzowy dla Żony. Dużą tubkę, żeby mogła w razie czego cokolwiek zrobić. W tym momencie nie mogłaby nic zrobić. Wychodzić z dzieckiem o różnych porach? Unikać chodzenia o zmroku. Bywać w miejscach uczęszczanych przez ludzi.

To tylko kilka propozycji. Być może rozwinę te daily w osobnym wpisie. W każdym razie bądźcie czujni. Miejcie świadomość, że to może spotkać każdego z Was. W sytuacji takiej należy natychmiast powiadomić organy ścigania. Numer 995. Uruchamiany jest tzw. child alert. Więcej o tym przeczytacie tutaj:

www.childalert.pl

W przypadku porwania liczy się każda minuta. Szczególnie wtedy, gdy mieszkamy blisko granicy.

Pozdrawiam,
Grzegorz

2018-03-29T21:32:58+00:0010.01.2018|Categories: Artykuły|Tags: , , , , |

Leave A Comment